Jak powstaje wino?
Nieistotne czy trzeba wyprodukować wina włoskie, bułgarskie, portugalskie, czy argentyńskie, schemat przebiegu produkcji jest podobny.
Początkowym etapem jest przygotowanie moszczu, soku z winogron. Jeżeli mamy do czynienia z produkcją czerwonego lub różowego wina, przed przygotowaniem soku, winogrona poddaje się maceracji. Jest to zabieg, który polega na wstępnej, samorzutnej fermentacji. Rozgniatanie owoców przeprowadzane jest przy użyciu specjalnej prasy.
Kolejnym etapem jest właściwa fermentacja, którą można przeprowadzić na mnóstwo różnych sposobów – wszystko uzależnione jest od miejsca, w którym wino jest wytwarzane. Często sprawdza się temperaturę oraz rodzaj drożdży. Zdarza się, że pozwala się na samoczynną fermentację. Cały proces może zająć nawet kilka tygodni, a więc znacznie dłużej niż w przypadku otrzymywania piwa.
Kolejny krok to filtracja, ponieważ po procesie fermentacji w winie pozostaje spora ilość zanieczyszczeń. Jednak coraz większe grono producentów odchodzi od tej praktyki twierdząc, że wino pozyskane w ten sposób pozbawiane jest głębi smaku. Stosują oni kilkakrotne wytrącanie osadu, a później zlewają czystą ciecz znad osadu, a następnie przelewają do beczek.
Finałowy etap produkcji wina to dojrzewanie, czyli nic innego, jak odpowiednie przechowywanie trunku. Przez pierwsze 3 lata wina spoczywają w drewnianych beczkach. Później nalewane są do butelek, w których leżakują kolejne lata. Oczywiście są wyjątki, gdy niektóre gatunki konsumuje się niemal od razu po wytworzeniu, na przykład Beaujolais nouveau.
Historia winem pisana
Historia wina jest równie długa co dzieje ludzkości. Pierwsze wzmianki pochodzą sprzed sześciu tysięcy lat przed Chrystusem.
Wino odgrywało istotne znaczenie w czasach starożytnych. W Egipcie stanowiło element ceremonialny, w Rzymie i Grecji było integralną częścią ucztowania. Mimo, że w wiekach średnich odcinano się od Starożytności, nie zaprzestano jednak picia tego trunku. Co więcej – zakonnicy przez stulecia doskonalili uprawę winorośli i sztukę fermentacji. Dzięki temu stworzyli podstawy tradycji winiarskiej, która istnieje do dzisiaj.
Dobre czasy dla wina nastały jednak dopiero w latach 1500-1800, które przyniosły odkrycia geograficzne. Nowo zdobyte ziemie, na przykład Nowego Świata przeznaczone zostały pod uprawę winorośli. Kolejne stulecia sprawiły, że wino można było już transportować w różne części świata, dzięki temu sztuka picia wina rozprzestrzeniła się na całym globie. A to wszystko za sprawą mocnego szkła, w którym przechowywano wino.
Wiek XX, który przyniósł ze sobą nowoczesne technologie to czas dynamicznego rozwoju sztuki winiarskiej. Nie trzeba było już ręcznie przeprowadzać zbiorów, a i opryskiwanie winorośli stało się znacznie łatwiejsze. W miarę rozwoju technologii opracowano metody, które pozwalają na zapobieżenie psuciu się wina.
Wino w dzisiejszych czasach urosło niemal do rangi symbolu. Doskonale pasuje na każdym stole. To wysokiej jakości jest dodatkowo wyraz elegancji i dobrego smaku. Dlatego ludzie chętnie kupują i jako podarunek ofiarowują wina włoskie czy francuskie. Prezent taki jest niezwykle pożądany i ucieszy każdego - nie tylko koneserów.
Czytamy etykiety
Odwiedzając sklep z winem, urzeka nas ilość butelek. Jak więc w tym „gąszczu” się odnaleźć? Które wino wybrać? Które będzie słodkie, a które wytrawne? Które to wina włoskie, a które pochodzi z Chile? By poznać odpowiedź na wszystkie wątpliwości, wystarczy spojrzeć na etykietę. Ona prawdę nam powie…
Etykieta to baza wiedzy na temat danego wina. Jednak nie wszystkie etykiety informują nas bezpośrednio. Trunki austriackie, francuskie czy włoskie zaopatrzone są w etykiety, które będą łatwe do odczytu, gdy dojdziemy do wprawy. Natomiast wina „Nowego Świata” są łatwe w odczycie, nawet dla nowicjusza.
Na etykietach znajdziemy wszystkie potrzebne dane: rocznik, pochodzenie – kraj, odmianę winogron, zawartość alkoholu. Warto zwrócić uwagę także na kraj butelkowania, który powinien zostać umieszczony na etykiecie. Okazuje się bowiem, że wino, które zostało wytworzone w Niemczech nie musi być tam „korkowane”. Alkohole pochodzące z Nowego Kontynentu mogą być butelkowane w Niemczech, Francji, a nawet Polsce. Jeżeli spotkamy się z takim winem, lepiej pominąć je. A to dlatego, że trunki przewożone w beczkach źle znoszą dalekie podróże niż wina butelkowane. Są bardziej narażone na utlenianie, czy wahania temperatur. To z kolei źle odbija się na jakości wina. Trunki butelkowane bardzo łatwo odróżnić na podstawie barwy banderoli. Gdy jest zielona – wino było butelkowane w Polsce. Banderole niebieskie to wina sprowadzane w butelkach.
Niech nas ręka boska broni od win z niebieską banderolą, na etykiecie którego widnieje napis Mélange de vins de différents pays de la Communauté Européenne. To nic innego jak mieszanka win (czytaj: zlewki win) pochodzących z krajów Wspólnoty Europejskiej
Największy zysk? Wino!
Często zdarza się, że na koncie mamy kilka jeszcze niezagospodarowanych groszy i tu pojawia się pytanie, co z nimi zrobić. Na pewno nierozsądnym byłoby je zostawić bezczynnie, bo jeśli pieniądz nie pracuje traci na wartości.
Jest mnóstwo sposobów pomnażania pieniędzy – od najprostszych jak lokaty bankowe, po większe i bardziej ambitne jak giełda i papiery wartościowe, po dosyć mało znane – kruszce, produkty, itd. Dziś skupię się właśnie na jednej z takich niezwykłych inwestycji i postaram się krótko przybliżyć inwestycje w wino – tzw. „wine banking”.
To co zachęcające w inwestycji w czerwone trunki, to oczywista nowość tego rodzaju lokaty w Polsce. Polska nie jest wielkim graczem na rynku wina, a nasze nieliczne winnice nie dostarczają wystarczająco wysokiej jakości trunków, by inwestować w nie ogromne środki. Odkąd jednak nasz rynek jest otwarty nie tylko na wschód, ale też i na Europę Zachodnią, otrzymaliśmy dalece lepsze możliwości.
Przede wszystkim wina francuskie, ale też hiszpańskie i wina włoskie osiągają zawrotne ceny, nieraz liczone w dziesiątkach tysięcy za butelkę. Czy butelka czerwonego alkoholu jest tyle wart? Trudno zdecydowanie stwierdzić. Najłatwiej powiedzieć, że trunki te są warte tyle ile konsument jest w stanie przeznaczyć. nabywców mamy różnych, a wśród miłośników wina jest wielu zamożnych ludzi, którzy mogą przeznaczać fortuny na butelkę wina.
Kolejnym powodem jest różnicowanie inwestycji. Jak pokazał kryzys – akcje nie są najbezpieczniejszym sposobem na inwestowanie pieniędzy, instytucje finansowe mogą plajtować a wraz z nimi mogą ulatniać się pieniądze z lokat. Wine banking może być kolejnym zabezpieczeniem przed niepewnością poszczególnych działów gospodarki.
Argumentem, który przemawia do wielu jest wielkość zwrotu. I tu należy zaznaczyć, że wartość wina może wzrosnąć nawet o kilkaset procent w ciągu mniej niż 10 lat. Dużo zależy też od roku i miejsca zbierania gron, ale dobrze przemyślana inwestycja i trochę szczęścia spowodują, że ta inwestycja na pewno opłaci się.
Akcje i obligacje mogą przynieść spory zwrot. Ba! Nawet kredyt samochodowy może przynieść pośredni zysk. Należy jednak zastanowić się nad nowymi formami inwestowania. Wine banking jest możliwością nie tylko dla koneserów win, ale także wszystkich tych, którzy mają zmysł biznesowy. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie by odwiedzić sklep z winami i nabyć kilka starych butelek.